Nie istniała żadna realna alternatywa wobec powstania ZSL!

Na wstępie kilka słów wyjaśnienia przyczyn, które legły u podstaw napisania tego artykułu. Kilku mym wcześniejszym felietonom dotyczącym historycznych faktów związanych z Ruchem Ludowym, zawsze towarzyszyła pewna liczba negatywnych komentarzy. W swej lakoniczności i wymowie wywoływały one u mnie zdziwienie a nawet uśmiech. Postanowiłem wiec dokonać pewnego podsumowania i rozliczenia tego okresu, który wielu współczesnych „patriotów” tak bardzo rozpala. Dziś chciałbym przedstawić syntezę okresu, w którym jedynym przedstawicielem myśli ludowej było Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Jak dziś powinniśmy my, ludowcy, patrzeć na ten okres? Czy powinniśmy być z niego dumni, czy swobodnie o nim rozmawiać, czy może zachowywać się tak jakby tematu nie było? Na wstępie jednak, przewidując nieco ton komentarzy, chciałbym nadmienić, iż w roku, w którym upadał komunizm miałem 9 lat. Nie byłem, zatem ani żadnym agentem, ani PZPR-owcem, ani członkiem ZSL. Myślę, iż fakt ten może być atutem, który pozwala mi spojrzeć na ten okres z należytym dystansem. Z góry przepraszam za obszerność felietonu, jednak nie sposób w kilku słowach przeanalizować złożoność tej tematyki.

Zacznijmy od początku, od wydarzeń, które stały się genezą powstania Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Nie trzeba być wybitnym historykiem, co więcej wystarczy jedynie odrobina wiedzy i dobrej woli, aby stwierdzić, iż kluczowe dla tego, co działo się w Ruchu Ludowym, czy ogólniej w Polsce po II wojnie światowej, były trzy wydarzenia. Konferencja międzynarodowa w Teheranie (28 listopada – 1 grudnia 1943 r.), w Jałcie (4 – 11 lutego 1945 r.) i wreszcie w Poczdamie (17 lipca do 2 sierpnia 1945 r.)[1]. To tam decydowały się losy Polski, Europy i Świata. Wynikiem tych konferencji było rozciągnięcie żelaznej kurtyny i podział na dwa światy. Z jednej strony demokratyczny i wolny „świat zachodu”, z drugiej jakby w opozycji, „zniewolony świat radziecki”. Niestety Polska opuszczona przez swych niedawnych sojuszników, znalazła się w tej drugiej części. Prawda jest taka, iż we wczesnych powojennych latach, Związek Radziecki całkowicie dominował w tej części Europy. Zachód rozpostarł ogromną zasłonę milczenia nad tym, co działo się w państwach układu wschodniego. Całkiem niedawno, w jednym z artykułów przytaczałem postać Józefa Hachlicy a także opisywałem wydarzenia związane z mordem na ludowcach dokonanym przez ówczesne władze. Informacja o zabójstwie działacza stronnictwa została opublikowana w Londynie już w 1946, zatem „zachód” doskonale o nim wiedział. Czy podjął jakieś kroki? Brak reakcji najlepiej pokazuje ówczesną sytuację w Europie.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | Dodaj komentarz

Proces autodestrukcji aktywowany.

Ryszard Nowosielkski napisał kiedyś znamienne słowa: „Polacy są zawsze gotowi oddać życie za wolność, z której nie umieją skorzystać”[1]. Prawda ta dziś znajduje swoje potwierdzenie. Obecna sytuacja polityczna, zdaje się doskonale wpisywać w te słowa. Trzydzieści lat budowania, wolnej, samorządnej i demokratycznej Polski, na naszych oczach jest zupełnie dewaluowane. Niszczone jest wszystko to, co udało się przez lata wypracować. Ów proces destrukcji, wydaje się dotyczyć wszystkiego, niezależnie czy jest to dobre, czy nie. Niestety, żyjemy w kraju, w którym polityczne zacietrzewienie miażdży wszystko co napotka na swej drodze. Zauważmy, iż nie istnieją już żadne autorytety moralne, do których mogliby się odwołać wszyscy. Polacy zostali podzieleni w każdym aspekcie życia, można powiedzieć „podzieleni do szpiku kości”. Ten podział, to już niestety nie tylko odmienne poglądy polityczne. Dotyka on nawet, a może przede wszystkim, spojrzenia na rzeczywistość. Dziś śmiało mogę postawić tezę. Pokojową nagrodę Nobla, powinien otrzymać ten, komu uda się na nowo scalić Polaków (oczywiście pod względem mentalnym, różnorodność polityczna jest jak najbardziej pozytywna).

Z czego my, jako naród w ostatnim półwieczu, mogliśmy być dumni? Wielka opozycja demokratyczna w okresie PRL, bezkrwawa rewolucja, która rozpoczęła się rozmowami przy okrągłym stole a skończyła wyprowadzeniem wojsk radzieckich z Polski, akcesja z NATO i Unią Europejską. Byliśmy „dynamitem”, który rozmontował system komunistyczny. To nasze pomniki w aspekcie globalnym, wręcz historycznym. Ale mamy również inne wielkie sukcesy. Unikalna w skali świata akcja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy podziwiana za granicą polska samorządność.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | 2 komentarzy

„Bo wolność krzyżami się mierzy. Historia ten jeden ma błąd”.

Jak co roku, każdego 19 stycznia, obchodzimy rocznicę wyborów do Sejmu Ustawodawczego z 1947 roku. Okres bezpośrednio je poprzedzający, był niezwykle dziwnym i trudnym czasem. Z jednej strony, Europa fetowała zwycięstwo nad faszyzmem, z drugiej Polsce, która przecież stanowiła część europejskiej rodziny, przypadł w udziale okrutny los. Polski żołnierz walczył z niemieckim najeźdźcą na wszystkich frontach II wojny światowej. Któż mógł przypuszczać, iż los tak z nas zadrwi. Zdradzeni, opuszczeni przez niedawnych sojuszników, znaleźliśmy się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Pozostając pod radziecką strefą wpływów, rząd postanowił przeprowadzić najpierw referendum, a potem fikcyjne wybory, które miały stanowić legitymizację nowej władzy. Miały i formalnie stanowiły.

Okres, od zakończenia działań wojennych, aż do wspomnianych wyborów, to również niezwykle trudny czas dla członków i sympatyków Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś, można powiedzieć jasno, że stronnictwo chłopskie, było w owym czasie, jedyną prawdziwą alternatywą i opozycją wobec komunistycznych władz. To właśnie lider ludowców Stanisław Mikołajczyk, porzuca wygodne życie w Londynie i przybywa do uciemiężonych rodaków. Podejmuje ostatnią próbę wyrwania Polski z sowieckiej strefy wpływów, bądź chociażby stworzenia czegoś na kształt quasi-demokratycznego państwa. W 1945 roku wydaje się to jeszcze możliwe. W 1947, pragnienie Mikołajczyka jest już jedynie ułudą. Materia okazała się zbyt ciężka. Determinacja władzy, wspierana karabinami NKWD, siłą bezpieki, czy bojówkami PPR, jest nie do przezwyciężenia także i dla Stanisława Mikołajczyka. Dnia 20 października 1947, po raz ostatni żegna ukochaną ojczyznę. Na pokładzie statku Baltavia, opuszcza polskie wody terytorialne, udając się do USA.

Powojenny okres, stanowi obok II wojny światowej, najczarniejszy czas w historii polskiego Ruchu Ludowego. Tysiące niewyjaśnionych dotąd politycznych morderstw, szykany, które spotykały całe rodziny, pacyfikacje wsi. To co przeżyli ludowcy w tym okresie jest wręcz niewyobrażalne. Ofiarami ubecji byli nie tylko prominentni działacze stronnictwa. Mordowano również lokalnych działaczy, sołtysów, szefów lokalnych struktur. Długoletnie więzienie było wówczas komfortem, który doświadczyli nieliczni działacze stronnictwa. Dziś, w rocznicowej zadumie, chciałbym przypomnieć los czterech, z wielu tysięcy bohaterów Ruchu Ludowego, którzy oddali swe życie walcząc nie tylko o lepszą Polskę, ale przede wszystkim walcząc o zachowanie godności i własnego honoru.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | Dodaj komentarz

Zapraszam do lektury tekstu kol. Sylwestra Śmiecha, dotyczącego wyborów z 1947 roku.

Poniżej prezentuję artykuł kol. Sylwestra Śmiecha, dotyczący postawy działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego, wobec wyborów do Sejmu Ustawodawczego przeprowadzonych w dniu 19 stycznia 1947 roku. W ówczesnej Polsce, PSL stanowiło jedyną siłę dającą nadzieję milionom Polaków, na odmianę ich losu. Działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego, w tych ciężkich dniach powojennej rzeczywistości bronili Polskiej racji stanu. To nie kto inny, jak Prezes PSL, Stanisław Mikołajczyk przybywa do udręczonych Polaków. Zapraszam do lektury tekstu kol. Sylwestra Śmiecha.

 

PSL w walce przeciw fałszerstwom wyborczym roku 1947.

Dnia 19 stycznia przypadła bardzo bolesna i tragiczna rocznica sfałszowanych wyborów roku 1947. Rocznica ta winna skłaniać nas do głębokiej refleksji i zadumy nad rolą wartości oraz praworządności w życiu publicznym. Ta rocznica, szczególnie nas — ludowców, córki i synów ruch ludowego, spadkobierców politycznego i ideowego testamentu Witosa, Mikołajczyka i bohaterskich szeregów Batalionów Chłopskich, powinna skłaniać do zadumy i odpowiedzialnego upominania się o prawdę historyczną — to nasz moralny obowiązek. Postawa Polskiego Stronnictwa Ludowego w stosunku do wyborów roku 1947, jednoznacznie definiuje nas jako partię opowiadająca się za suwerennością, niepodległością, i dbałością o Polską państwowość. Nasza niezłomność okupiona została krwią naszych przedstawicieli, którzy w okresie II wojny światowej i okresie powojennym, oddawali swe życie za ojczyznę, nie wyrzekając się swych wartości nawet pod pręgierzem terroru, przemocy i bestialstwa. Musimy pamiętać o stanowisku PSL do referendum z roku 1946 i wyborów 1947.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | Dodaj komentarz

Konieczne jest wyciągnięcie wniosków z sejmowej awantury.

W Polsce, od 16 grudnia 2016, jesteśmy świadkami wielkiego politycznego spektaklu. Spektaklu, który wydaje się być bezprecedensowy w całej 26-letniej historii demokratycznego parlamentaryzmu w Polsce. Mała iskra wznieciła ogromny pożar. Czy naprawdę był on potrzebny? Pytanie to nurtuje nie tylko mnie. Wczoraj, z informacji medialnych, mogliśmy dowiedzieć się, iż zagraniczni obserwatorzy głęboko zastanawiają się jak ów kryzys parlamentarny w Polsce, przedstawić i wytłumaczyć swym rodakom. Jakim cudem, rządząca partia, dysponująca w obecnej sytuacji wszystkimi atrybutami władzy, może sama generować tego typu kontrolowane wybuchy. To jest naprawdę trudne do zrozumienia. Gdzie tu logika – pytają niektórzy.

Wydaje się, iż Prawo i Sprawiedliwość, które w ciągu ostatniego roku przejęło całkowitą kontrolę w zakresie władzy ustawodawczej, wykonawczej i niestety sądowniczej (zamach na TK, ponowne upolitycznienie funkcji prokuratora generalnego), całkiem świadomie zamierza rządzić poprzez wywoływanie kolejnych konfliktów. Dzięki tym sztucznie generowanym awanturom, uzyskuje wspaniałą zasłonę dymną dla swych niekoniecznie dobrych działań. Proszę zwrócić uwagę, ile czasu poświęca się obecnie w mediach na analizę zapisów ustawy budżetowej na rok 2017 a ile na analizę wydarzeń, które związane były z jej „przyjęciem”? Słowo przyjęciem pozwoliłem sobie napisać w cudzysłowie, gdyż nie uważam ustawy budżetowej na rok 2017 za legalnie zatwierdzoną.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | Dodaj komentarz

Próba uwierzytelnienia nowego Trybunału Konstytucyjnego.

Tuż przed Sylwestrem A. D. 2016, prezydent Andrzej Duda, skierował do nowego Trybunału Konstytucyjnego, wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją, ustawy o zgromadzeniach. Nowela ustawy została wcześniej przyjęta przez Sejm. Procedowaniu nad nią towarzyszył niewyobrażalny wręcz sprzeciw, nie tylko opozycji parlamentarnej, ale również rozlicznych organizacji pozarządowych i instytucji dbających o przestrzeganie praw obywatelskich. Zdaniem licznych ekspertów, ustawa w wielu punktach jest niezgodna z ustawą zasadniczą.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, w dniu 2 grudnia 2016 przyjęli zapisy ustawy, jednak po wspomnianych protestach, w Senacie zgłoszono pewne poprawki. Ostatecznie, 13 grudnia 2016 posłowie zgodzili się uwzględnić owe zmiany zaproponowane przez senatorów. Co znajduje się w ustawie? Przede wszystkim, w pierwotnej wersji, wprowadzała ona zasadę mówiącą, że w tym samym miejscu i czasie, w którym odbywają się zgromadzenia organizowane przez organy władzy publicznej, kościoły oraz związki wyznaniowe, wszelkie inne zgromadzenia są zakazane. Ponadto mowa była o hierarchii zgromadzeń, w której najwyższy priorytet, a co za tym idzie pierwszeństwo, otrzymałyby zdefiniowane w ustawie zgromadzenia cykliczne. W sytuacji, gdy wojewoda wyda zgodę na takie zgromadzenie, wójt jest zobowiązany do wydania zakazu odbywania manifestacji – w tym samym miejscu i czasie – nawet, jeśli organizatorzy zgłosili ją dużo wcześniej. Dzięki senackim poprawkom, wykreślono zapis mówiący o pierwszeństwie władzy, kościołów i związków wyznaniowych w wyborze miejsca i czasu zgromadzenia. Zapis o tym, że ostateczną decyzję o pozwoleniu na zgromadzenie wydaje wojewoda, jednak pozostał.

Czytaj dalej

Opublikowano polityka | Dodaj komentarz

„Co komu do domu, jak chałupa nie jego” – kilku słów o nowym dziedzicu Ruchu Ludowego.

Kiedy zaczynam sądzić, że nic już w polskiej polityce mnie nie zdziwi, natychmiast zostaje wyprowadzony z błędu. Nie inaczej było i tym razem. Tydzień przed Kongresem Polskiego Stronnictwa Ludowego, w witosowych Wierzchosławicach, Prawo i Sprawiedliwość zorganizowała „Kongres Wsi Polskiej”. W sumie można odnieść wrażenie, że nic w tym dziwnego, wszak dobrze jak partia rządząca chce rozmawiać o problemach konkretnych grup społecznych. Jednakże miejsce i czas spotkania nie wskazywało bynajmniej na szczerą chęć rozmowy dotyczącej bieżących problemów rolnictwa.

Zgodnie z przewidywaniami, kongres okazał się ustawionym spotkaniem, ze ściśle, z góry określonym, scenariuszem. Przekaz jaki „poszedł w eter” był następujący: Prawo i Sprawiedliwość jest kontynuatorem bogatych tradycji Ruchu Ludowego w Polsce. Przyznam szczerze, że gdy słyszałem Jarosława Kaczyńskiego, wygłaszającego tezy sprowadzające się do stwierdzenia, że to PiS jest spadkobiercą idei Ruchu Ludowego, w pierwszej chwil pomyślałem – „też mi się Witos znalazł”. Później przyszedł czas na spokojną i pogłębioną refleksję. Czy ktoś się tu aby nie zagalopował? Dobrze wiem do kogo adresował swe przesłanie Jarosław Kaczyński i co chciał nim zyskać. Jednej rzeczy lider PiS nie przewidział. Na polskiej wsi, żyją inteligentni ludzie, którzy takich sloganów po prostu „nie kupują”. Pewne polskie przysłowie idealnie opisuje zaistniałą sytuację – zobaczyła żaba, jak konia kują i sama nogi podstawia. Absurdalność słów prezesa PiS, dość łatwo zweryfikować.

Czytaj dalej

Opublikowano społeczne | Dodaj komentarz